Nie napisałam do P. SMSa, nie zadzwoniłam, nie odezwałam się na GG, i cisza…..
Mam co chciałam, potraktował mnie tak jak na to zasłużyłam, sama jestem sobie winna. A może i dobrze. Miało być pięknie, a tak od razu mam odpowiedz, że na pewno nie będzie. Z rozpaczy weszłam na sympatię i kolejna dolina, facet, który wydawał się na poziomie i mielśmy kontakt usunął swoje konto…..pewnie kogoś już poznał.
Napisałam rozpaczliwego SMSa do A., mojej przyjaciółki, napisała “pora pomyśleć o sobie”, ale jak mam myśleć o sobie, jeśli nie potrafię żyć sama dla siebie…. może powinnam?
Poszłam do Sąsiadki, ale Ona też nie miała dobrych wieści, facet jej siostry okazał się draniem.
Wróciłam, włączyłam GG , cisza. Kusi mnie żeby się do P. odezwać ale nie, będę twarda, nie pozwolę, żeby pomyślał , że mnie rani,niech myśli, że jestem zimną suką, bo i tak pewnie za taką mnie uważa, niech mu będzie. Mówię tak ale jedak boli, kurwa jak boli, a obiecałam sobie,że już nikt nigdy mnie nie zrani.
Teraz tylko potrzebuje odwagi i wiary w siebie.